Zobacz 7 odpowiedzi na pytanie: Jak uprawiać samemu seks. Uwaga! Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych. Jeśli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.
jeśli w planie mamy mocny trening (np. interwałowy, lub mocny trening siłowy) – warto zrobić po nim dzień przerwy, jeśli mamy 2 lub więcej dni beztreningowe, dobrze jest je rozbić między treningami, a nie ciągiem. Czyli jeśli trenujemy 3 razy w tygodniu, warto to robić co drugi dzień, a nie trzy dni pod rząd i potem wolne.
mimo ze u kosmetyczki nie płaci się zbyt dużo pieniędzy za przekłucie to można to zrobić samemu, chwilas bólu ale dziurka na długi czas. :D ja proponuję kupić w aptecę igłę lekarską czy jak się tam ona nazywa i np jakieś gaziki z alkoholem przemyć ucho ,zmrozić kostkami , od tyłu podłożyć chłodny ziemniak i do roboty.
Kolor powinien ładnie współgrać z Twoją karnacją. Niektóre kolory niepotrzebnie sprawiają, że wglądasz blado i brzydko. Jeśli nie masz wyczucia, które kolory najlepiej do Ciebie pasują, poproś kogoś o radę. Możesz też zrobić sobie zdjęcia w różnych ciuchach i sprawdzić, w których wyglądasz najlepiej.
Co zrobić, gdy dziecko jest niegrzeczne, gdy odzywa się niekulturalnie? Katarzyna Wieczorek-Małecka*: Zgadza się, ale zachęcam przede wszystkim do tego, by na zachowania agresywne (w tym przeklinanie) spojrzeć nie jako na problem sam w sobie, lecz jako objaw innych trudności dziecka czy też całej rodziny.
Lepiej być samemu niż z niewłaściwą osobą, bo lepiej jest wybrać radość niż ból i lepiej otoczyć się ludźmi, którzy wnoszą coś do Twojego życia, a nie tylko odbierają. Musisz dokonać wyboru, tak więc upewnij się, że wybierzesz dobrze. Twoje szczęście ma znaczenie, a nie masz czasu do stracenia na smutek, bolesne
. Moda na minimalizm ma się dobrze, ale nie znaczy to, że i lekka ekstrawagancja nie ma swoich zwolenników. Osoby, którym zależy na efekcie wow w salonie czy sypialni, często decydują się na asymetryczne pasy na ścianie albo tapetę w geometryczne wzory. Na co zwrócić uwagę, decydując się na taki element wystroju wnętrz? Z artykułu dowiesz się: Tapeta w geometryczne wzory – gdzie się sprawdzi? Wzory geometryczne bez generalnego remontu Wzory na ścianie – zrób sam Tapeta w geometryczne wzory – gdzie się sprawdzi? Tapety w geometryczne wzory świetnie sprawdzą się tam, gdzie reszta ścian jest gładka i gdzie panuje monotonia, którą pattern ma ożywić. Jeśli więc zaplanowałeś sypialnię w beżu, ale jednak chciałbyś dodać jej charakteru i sprawić, by czymś się wyróżniała, doskonałym pomysłem będzie wytapetowanie jednej ściany, na przykład tej na której znajdują się drzwi wewnętrzne albo tej, do której dosunięte jest wezgłowie łóżka. Możesz dopasować tapetę, by kolor jednego z motywów był taki jak kolor ścian, ale możesz też postawić na kontrast i łagodny beż czy szary przełamać bardzo modnymi w tym sezonie żółcią albo czerwienią. Wzory geometryczne na ścianie uzyskane w ten sposób świetnie sprawdzą się też w innych pomieszczeniach – w pokojach dziecięcych, w bibliotece, gdzie będą wybijać się między książkami ustawionymi na regale, a nawet w przedpokoju. Za pomocą odpowiednich wzorów geometrycznych, można małym kosztem optycznie poszerzyć wąski korytarz i sprawić, że będzie przytulniejszy. Wzory geometryczne bez generalnego remontu Geometryczny wzór na ścianie możesz też zrobić sam. Ten sposób sprawdzi się przede wszystkim, jeśli marzy Ci się motyw pojawiający się na przykład w kilku miejscach w pomieszczeniu. Najprostszym sposobem będzie po prostu kupno odpowiednich naklejek. Zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i internetowych znajdziesz szeroki wybór kolorów i wzorów geometrycznych. Możesz zdecydować się na takie zajmujące całą wysokość pomieszczenia albo na pojedyncze elementy – na przykład koła czy prostokąty, które umieścisz, gdzie zechcesz. Wystarczy przyłożyć je klejącą stroną do gładkiej ściany, przycisnąć, żeby klej dobrze przywarł – i gotowe. Równie prostym sposobem jest użycie gotowych szablonów malarskich – je także kupisz w internecie sklepie budowlanym, a przy odrobinie szczęścia nawet plastycznym. Świetnie sprawdzą się w pokoju dziecięcym albo młodzieżowym – dzieci mogą samodzielnie wymalować sobie wybrane wcześniej wzory geometryczne na ścianach. Nie musisz w tym celu nawet kupować farby – wystarczy spray w puszce. Malowanie zajmie kilkanaście minut, a zabawy przy tym może być naprawdę dużo. Wzory na ścianie – zrób sam Sposobem, który wymaga więcej zaangażowania, jest samodzielne wymalowanie odpowiednich kształtów. Jeśli marzą Ci się asymetryczne pasy na ścianie na przykład przebiegające przez cały pokój, spróbuj wykonać je po swojemu. Nie jest to trudne, chociaż wymaga trochę czasu i zaangażowania. Przygotuj sobie wzór, następnie wyklej go taśmą (koniecznie sprawdź wcześniej, czy łatwo odchodzi do ściany) i pomaluj farbą w wybranym kolorze. Pamiętaj, by zerwać taśmę zanim farba wyschnie. Asymetryczne pasy na ścianie to stosunkowo prosty projekt, w którym wystarczy poprowadzić kilka linii i użyć wałka malarskiego, a efekt może naprawdę zachwycić. Jeśli chciałbyś pobawić się większą liczba barw, sprawdź, jak łączyć kolory, by pasowały do wystroju, a przede wszystkim do paneli podłogowych, bo je przecież najtrudniej jest zmienić. Innym sposobem na wzory geometryczne jest użycie wałka dekoracyjnego, czyli wałka malarskiego, na którego powierzchni znajduje się pattern, który następnie odbije się na ścianie. Tego typu narzędzie kojarzy się z czasami PRL-u, kiedy ściany w salonie obowiązkowo musiały mieć rzucik albo marmurek. Technika jednak poszła do przodu, trendy zataczają koło, a producenci oferują tyle różnych modeli, że z powodzeniem można uniknąć wspomnień z lat 80. Wymalowanie symetrycznego wzoru jest stosunkowo proste i nie wymaga szczególnych umiejętności plastycznych – najważniejsze to nie zbaczać z obranego kursu. Jak widzisz, geometryczne wzory na ścianie można osiągnąć na kilka różnych sposobów. W zależności od tego, jaką masz wizję, budżet i czas – możesz zaplanować różne działania, które przybliżą Twoje mieszkanie do tego wymarzonego. Wiele z tych zmian jest odwracalnych, dlatego nie bój się – działaj!
Choć mój blog nie jest o seksie, to dzisiaj odpowiem na nurtujące Cię pytanie - jak zrobić sobie dobrze w zaledwie 5 minut? Znam sporo kobiet, które myślą, że żeby zadowolić siebie trzeba najpierw zadowolić innych - partnera, szefa, przyjaciółkę. Są w stanie zrobić wiele, by zasłużyć na ich miłość, przyjaźń, czas i uznanie. I jak się pewnie domyślacie, jest to bardzo toksyczne zachowanie z dwóch względów. Po pierwsze, w języku zdrowych relacji wyrażenie "zasłużyć sobie na..." w ogóle nie powinno występować, a zwłaszcza kiedy mówimy o szacunku. Nie wiem jak Ty, ale ja nie muszę zapieprzać jak osioł, wchodzić nikomu w dupę ani gotować 3-daniowego obiadu, by być szanowaną. Jasne, nie mam kontroli nad tym, co ktoś o mnie pomyśli, ale to ja decyduję, czy i którą opinię wezmę sobie do serca. A poza tym najważniejszą osobą, która powinna mnie szanować jestem ja sama. I właśnie od tego trzeba zacząć. Niby prosta sprawa, a jednak tak często: Uczymy się i zgarniamy piątki tylko po to, by zasłużyć na uznanie rodziców. Zakładamy niewygodne, cholernie wysokie szpilki, by usłyszeć komplement od typa, którego pierwszy raz widzimy na oczy. Albo wręcz przeciwnie, rezygnujemy z założenia ulubionej sukienki, by nasz facet nie miał powodów do zazdrości. Przytakujemy innym, by zasłużyć na miano bezkonfliktowych osób. Rezygnujemy z marzeń, bo ktoś powiedział, że w tym wieku nie wypada albo w ogóle kobiecie to nie przystoi. Serio? "Zasłużyć" to my sobie możemy w konkursie literackim abo będąc honorowym dawcą krwi, a nie jako żona czy córka. Po drugie, żeby dzielić się z innymi, trzeba najpierw samemu zgromadzić. To naturalne, że w relacji z bliskimi chcemy dać z siebie wszystko, co najlepsze. I właśnie dlatego wstajemy kwadrans wcześniej, by zrobić ukochanemu facetowi śniadanie. Potrafimy zarwać nockę, byleby wyciągnąć przyjaciółkę z tarapatów. Jesteśmy w stanie rzucić wszystko i jechać na drugi koniec Polski tylko po to, by powiedzieć: "Tęskniłam" i choć na chwilę zanurzyć się w ulubionych ramionach. I na etapie tych mikro gestów wszystko gra, bo w końcu pokazujemy jak bardzo nam zależy, prawda? Problem jednak leży w naszych oczekiwaniach. Często traktujemy bliskich jak łatkę, która uratuje nasze stare jeansy. Chcemy kochać i tę miłość dostać w zamian, ale tutaj pojawia się pytanie, czy w ogóle potrafimy nią kogoś obdarzyć? Nie chodzi mi o tę "miłość", która pada na kolana i błagalnym tonem prosi o chwilę czułości. Ani o tę, która mówi: "Zrobię dla Ciebie wszystko, choćby kosztem swojego dobra". Taka "miłość" jest destrukcyjna, a przecież miłość powinna uskrzydlać, a nie upierdalać nam te skrzydła u podstaw. Taka "miłość" to niemiłość do samej siebie. Jak zrobić sobie dobrze? - sprawdzone sposoby A przecież chcesz mieć fajną, zdrową relację ze swoim partnerem czy dzieckiem. Wiem to, bo sama o tym marzę. I właśnie dlatego codziennie robię sobie dobrze. Okazuję sobie troskę na tysiące sposobów: Jem zdrowo z szacunku do swojego zdrowia. Trenuję, bo chcę być jeszcze silniejsza. Chodzę od rana do wieczora w pidżamie, kiedy potrzebuję totalnego resetu. Zakładam czerwoną sukienkę, kiedy chcę się poczuć jak milion dolców. Słucham muzyki w samotności, by pozbierać myśli. Śpiewam w samochodzie, bo to poprawia mój nastrój. Chodzę ze sobą do kina i na koncerty, bo to daje mi ogromną energię. Podróżuję sama, by poznać siebie jeszcze lepiej. Szukam inspiracji w ludziach, książkach, kiedy mam wrażenie, że żyję byle jak. Mówię o sobie dobrze albo wcale, bo dbam o poczucie własnej wartości. Wiem, że miłość do samej siebie to podstawa zdrowych relacji, a ja bardzo sobie cenię szeroko rozumiane zdrowie. W końcu nie bez powodu nazwałam się Fitkolą :). Zastanawiam się, czy masz podobne podejście do mojego i czy też robisz sobie dobrze. Jeżeli tak, to koniecznie napisz mi, jak to robisz i co jest gwarancją Twojego emocjonalnego orgazmu :D. Ściskam!
Powrót do: Tips & tricksJak zrobić samemu udane zdjęcia?Liczba wyświetleń: 272852W skrócie:Robienie sesji zdjęciowej samej sobie nastręcza wiele problemów nawet komuś, kto z aparatem fotograficznym jest oswojony, a co dopiero nowicjuszom. Przedstawiamy kilka rad, które powinny ułatwić przebrnięcie przez pierwsze samodzielne sesje i wypracowanie własnych metod artykułu dodano 34 komentarzy. Pokaż ma to, jak umówić się w kilkuosobowej grupie na sesję zdjęciową. Nie każdy jednak ma takie warunki i możliwości – a udane, dobre zdjęcia chce mieć każdy, Trzeba więc samemu chwycić za aparat. Robienie sesji zdjęciowej samej sobie nastręcza jednak problemy nawet komuś, kto z aparatem fotograficznym jest oswojony, a co dopiero nowicjuszom. Przedstawiamy kilka rad, które powinny ułatwić przebrnięcie przez pierwsze samodzielne sesje i wypracowanie własnych metod fotografowania. Wybór aparatu Dziś jest on oczywisty – wybieramy aparat cyfrowy. Ma on tę przewagę nad aparatem klasycznym, zwanym również analogowym, że nie musimy wywoływać filmu i robić z niego odbitek. Tym samym odpada stres związany z ewentualnym wstydem w zakładzie fotograficznym, zwłaszcza podczas odbierania gotowych odbitek. Aparat klasyczny ma jeszcze tę wadę, że efekt naszej pracy widzimy dopiero po czasie. Możemy więc bardzo pracowicie spędzić dzień, fotografując się na wszystkie strony, a po odebraniu gotowych zdjęć okaże się, że większość z nich do niczego się nie nadaje lub zwyczajnie nie jesteśmy z nich zadowoleni. Efekt pracy na aparacie cyfrowym widzimy natychmiast, a w dodatku można go jeszcze poprawić w komputerze (zeskanowane negatywy też można poddać obróbce komputerowej, co jednak nadal pociąga za sobą konieczność pójścia do zakładu fotograficznego – chyba, że komuś chce się inwestować w skaner do negatywów). Dużą zaletą cyfrowych aparatów jest także możliwość podłączenia ich do telewizora. Dzięki temu możemy znacznie lepiej widzieć, co będzie na zdjęciu. Możemy więc przybrać właściwą pozę, ustawić się tak, jak chcemy. Mamy też pewność, że w kadrze zmieściło się to, co miało się zmieścić. Przy wyborze pamiętajmy, że im wyższy model aparatu, tym więcej ma możliwości. Praktycznie każdym z nich da się zrobić dobre zdjęcie, a nawet te najprostsze cyfrówki kompaktowe dają o wiele więcej możliwości niż idiotkamery czyli ich odpowiedniki w świecie aparatów klasycznych. Najtańsze z nich można kupić już za ok. 500 zł, a za ok. 1000 zł kupimy już całkiem niezły kompakt z wyższej półki, mający wiele funkcji typowych dla profesjonalnych lustrzanek. Zdjęcia można wykonać także aparatem w telefonie komórkowym, tu jednak natrafimy na kilka podstawowych problemów. Po pierwsze w większości telefonów rozdzielczość zdjęć jest zdecydowanie za mała, by fotografie się do czegokolwiek nadawały, po drugie telefon raczej trudno jest ustawić, a po trzecie, jeśli nawet się to uda, to i tak nie ma w nim samowyzwalacza. Jeśli ktoś myśli o zakupie telefonu pod kątem robienia zdjęć, a nie stać go na wypasiony typ z aparatem minimum 3 mln pikseli i przynajmniej podstawowym zakresem funkcji (jak np. samowyzwalacz), to raczej niech sobie odpuści. Tło Jeżeli boimy się, że na fotografii zostanie rozpoznane nasze mieszkanie, najlepiej zrobić zdjęcia na tle jednokolorowych zasłon, pustej ściany itp. Jeśli jednak nie obawiamy się pokazać własnego mieszkania, poszukajmy najładniejszego kącika w mieszkaniu. Warto też posprzątać na planie. Nic tak nie szpeci dobrych zdjęć, jak bałagan, który panuje w tle. Oświetlenie Od właściwego oświetlenia zależy w dużej mierze jakość zdjęcia. Podstawowa zasada: zdjęcia robimy zgodnie z kierunkiem padania światła – nigdy odwrotnie. Nie stawajmy więc na tle okna w ciągu dnia, bo postać nie będzie dobrze widoczna. Trzeba też uważać, jeżeli robimy zdjęcia mając okno z boku. Zbyt intensywne światło wpadające przez okno może prześwietlić część zdjęcia, podczas gdy inna jego część – pozostająca w cieniu – będzie niedoświetlona (w lepszych aparatach do korekcji naświetlenia służą histogramy – warto zapoznać się z zasadami ich wykorzystania). Nie należy zatem robić zdjęć w pomieszczeniu, do którego wpadają promienie słoneczne, bo wtedy efekt ten będzie murowany. Okno powinno znajdować się naprzeciwko fotografowanej osoby. Warto jednak zadbać o dodatkowe sztuczne oświetlenie, bo zazwyczaj ilość światła wpadająca przez nasze okna jest za mała. Jeśli więc nie mieszkasz w wielkiej willi o przestronnych i jasnych pomieszczeniach, prawie na pewno w twoim pokoju będzie za ciemno. Sztuczne oświetlenie najprościej uzyskać z lampy błyskowej. Pamiętajmy jednak o tym, że zasięg większości lamp błyskowych wbudowanych w aparat nie przekracza 5 m, a w większości kompaktowych aparatów wynosi zaledwie ok. 3 – 3,5 m. Do doświetlenia zdjęcia za dnia to wystarczy, ale jeśli robimy zdjęcia w nocy, prawie zawsze będzie to za mało. Aby dobrze ująć całą sylwetkę, aparat trzeba ustawić w odległości co najmniej 3 m od fotografowanego obiektu. Stosowanie tylko lampy błyskowej da efekt niedoświetlenia postaci. Można posiłkować się ogólnym oświetleniem pomieszczenia, ale najlepiej wyposażyć się w lampy z żarówkami o mocy co najmniej 200 W lub ich energooszczędnymi odpowiednikami (świetlówkami kompaktowymi o mocy ok. 20 – 30 W lub mocniejszymi). Najlepiej, żeby były to dwie lampy oświetlające obiekt od przodu z obu jego stron. Przy odpowiednio mocnych żarówkach korzystanie z lampy błyskowej w ogóle nie będzie konieczne. Lampa błyskowa daje jeszcze jeden efekt, którego lepiej unikać: cień postaci na tle. Im bliżej tła znajduje się postać, tym krótszy jest cień. Przy bardzo bliskiej odległości od tła cień może dać wręcz efekt poruszonego zdjęcia. W zależności od zastosowanego oświetlenia, trzeba zastosować odpowiedni do niego balans bieli. Lepsze aparaty umożliwiają dostosowanie go do konkretnego rodzaju oświetlenia (np. lampa błyskowa, żarówka, świetlówka itp.). Właściwe ustawienie balansu bieli spowoduje, że zdjęcie nie wyjdzie „wyżarte” – aparat dobrze uchwyci wszystkie kolory i półtony. Złe dostosowanie balansu bieli może z kolei powodować zniekształcenie kolorów lub utratę półtonów czyli tzw. efekt rozlanej farby. SamowyzwalaczSamowyzwalacz to oczywiście jedna z najprostszych funkcji aparatu, umożliwiająca zrobienie zdjęcia przez sam aparat po odpowiednim jego zaprogramowaniu. Niektóre aparaty, oprócz klasycznego samowyzwalacza, mają też inne możliwości, np. wyzwalanie głosem, dzięki czemu nie musimy się śpieszyć z pozowaniem. Gdy już wszystko poukładamy jak trzeba, wystarczy krzyknąć lub klasnąć, a po 2 sek. zrobi się zdjęcie. Są też modele aparatów z samowyzwalaczem sterowanym pilotem. Ciekawą funkcją są zdjęcia cykliczne, dostępne w bardzo wielu modelach. Są one wykonywane automatycznie co zadany czas (np. co 10 sek.). Pomiędzy poszczególnymi zdjęciami możemy zmieniać pozy, miny itp. Wiele aparatów ma funkcję zdjęć cyklicznych, ale nie działa on razem z samowyzwalaczem. Z praktyki wynika, że zwykła funkcja samowyzwalacza jest na ogół wystarczająca, jednak wymaga cierpliwości i niekiedy sporego nakładu czasowego, by osiągnąć zamierzony efekt. Aby uprościć sobie pracę, ujęcia samej twarzy lub popiersia można robić „z ręki”. Trzymając aparat w wyciągniętej przed siebie ręce i kierując obiektyw „na wyczucie” na własną twarz, można zrobić całkiem udane zdjęcia portretowe. Statyw Rzecz niezbędna przy zdjęciach pozowanych i w dodatku robionych samowyzwalaczem. Dobrze jest mieć taki prawdziwy, profesjonalny statyw, bo wtedy możemy ustawić aparat tak jak nam najbardziej pasuje. Jednak to kolejna inwestycja, więc możemy go zastąpić małym, poręcznym statywem, który kupimy w każdym sklepie fotograficznym za ok. 30 – 50 zł. Ma on tę przewagę nad statywem profesjonalnym, że można go postawić prawie wszędzie i nie trzeba robić przemeblowania, co bywa niekiedy konieczne przy dużych statywach. Jeśli nie mamy nawet takiego małego statywu, trzeba kombinować – można ustawić aparat np. na stole, krześle, rozstawionej desce do prasowania i coś jeszcze pod niego podłożyć (np. książki, pudełko od butów itp.) – chodzi o to, by zapewnić aparatowi optymalną wysokość, mniej więcej taką, jak by aparat trzymał ktoś inny lub niższą – do połowy wysokości fotografowanego obiektu. Kadr Starajmy się robić zdjęcia tak, by kadr obejmował nieco więcej niż samą postać. Ma to znaczenie praktyczne, bo przy pracy z samowyzwalaczem możemy po prostu nie trafić w kadr i okaże się, że pieczołowicie układana fryzura lub nasze ulubione szpilki z niego wypadną. Poza tym lepiej jest mieć więcej niż mniej – w razie czego zdjęcie można potem wykadrować w Photoshopie. Trudniej jest w nim za to dołożyć brakujące w oryginalnym kadrze elementy. Dla efektu estetycznego warto też zadbać, by kadr nie był pusty – ograniczony tylko do fotografowanej postaci. Przygotowując aparat i ustawiając kadr pamiętajmy o wysokości, a przede wszystkim o tym, by obiektyw aparatu był skierowany na obiekt fotografowany prosto, a nie pod kątem. To bardzo ważne, bo możemy narazić się na niechciany efekt zniekształcenia postaci. Jeśli aparat ustawimy dość wysoko i nachylimy go pod kątem w dół, wówczas uzyskamy wydłużenie górnej części fotografii i skrócenie dolnej – a więc nasze nogi wyjdą nieproporcjonalnie krótkie. Ale... możemy też ten sam efekt wykorzystać, by nieco sobie poprawić figurę. Jeśli bowiem ustawimy aparat niżej i skierujemy obiektyw lekko do góry, wówczas możemy osiągnąć efekt wydłużenia nóg (byle nie przesadzać, bo to z kolei spowoduje, że skrócimy do karykaturalnych rozmiarów tułów i twarz. Taka sama zasada obowiązuje w kierunkach lewo – prawo. Obiektyw ustawiony prosto (idealnie pod kątem 90 stopni do powierzchni tła) powinien też znieść, a przynajmniej zminimalizować efekt cienia postaci na tle. Przygotowując kadr i ustawiając samowyzwalacz trzeba też zadbać o ostrość. Większość aparatów zapamiętuje ostrość na przyciśniętym do połowy spuście. Jeśli zaś ustawiamy ją bez obiektu, tylko na samym tle, to aparat tak ją zapamięta. Niektóre modele wyposażone są w funkcję ciągłej korekcji ostrości, która daje nam to, że w ogóle nie musimy się o nią martwić. Ustawiamy kadr, następnie wciskamy spust do końca, a gdy wejdziemy w niego, aparat sam dostosuje ostrość do naszej postaci. Gorzej, gdy nasz sprzęt takiej funkcji nie ma. Wówczas trzeba postarać się o coś, co znalazłoby się w kadrze w zastępstwie, a czego później łatwo będzie się można pozbyć (np. odrzucić na bok). Można też kombinować inaczej ustawiając ostrość na jakiś fragment mebla itp. Warunek – musimy później znaleźć się dokładnie w tej samej odległości od obiektywu, w której znajdował się punkt pomiaru ostrości. Niektóre aparaty mają funkcję ręcznego ustawiania ostrości, to ułatwia zadanie, bo możemy na stałe nastawić ostrość na odpowiednią odległość i nie musimy kombinować. Jest jeszcze jedna metoda, która pozwala na uzyskanie zdjęć w znacznie prostszy sposób. Wystarczy nakręcić film na aparacie, a następnie wykonać z niego stop-klatki. Taką możliwość dają już praktycznie wszystkie aparaty ze średniej i wyższej półki. Warunkiem jest jednak perfekcyjne oświetlenie planu. Warto też dodać, że zdjęcia takie nie będą nadzwyczajnej jakości ze względu na niską rozdzielczość. Amelia EdytaOpublikowane przez:Do artykułu dodano 34 komentarzy. Pokaż komentarze. Powrót do: Tips & tricks
Jeśli zaakceptujesz siebie, zaakceptujesz też to, co przynosi ci los. Oto trzynaście kroków jak poczuć się dobrze we własnym towarzystwie. Jedną z podstaw samoakceptacji jest zaprzestanie porównywania się z innymi - to wpędzi cię w niepotrzebne kompleksy. Spis treściOto 13 kroków, dzięki, którym poczujesz się dobrze sama ze sobą1. Zweryfikuj znajomości2. Toleruj własną słabość3. Nie krytykuj siebie4. Sprawiaj sobie frajdę5. Naucz się przyjmować komplementy6. Przestań ciągle porównywać się z innymi7. Czerp radość z seksu8. Szanuj się9. Zajmuj się swoim ciałem10. Pracuj z lustrem11. Bądź dla siebie dobra12. Pochwal siebie13. Od czasu do czasu popełnij błądPolkom brakuje samoakceptacji. Najbardziej nie mogą się pogodzić z kształtem swojego brzucha, nóg i nosa Oto 13 kroków, dzięki, którym poczujesz się dobrze sama ze sobą Po prostu zaprzyjaźnij się ze sobą! Po co? Wszystko stanie się prostsze. Łatwiej przecież iść przez życie z kimś, kogo się lubi niż z własnym wrogiem. Dzięki temu stworzysz udany i trwały związek, znajdziesz prawdziwych przyjaciół i szczęście. Staniesz się silniejsza i pewniejsza siebie. 1. Zweryfikuj znajomości Zerwij kontakty z ludźmi, którzy nie są ci życzliwi. Stawiaj granice bliskim, próbującym wpływać na twoje życie. Wyciągnij rękę do przyjaciół, poproś ich o pomoc i pozwól im jej udzielić. Nie wstydź się przyznać, że potrzebujesz wsparcia. To oznaka mądrości i siły. 2. Toleruj własną słabość Przestań uzależniać poczucie własnej wartości od wyników jakie osiągasz. Możesz stracić pracę, nie podołać zawodowemu zadaniu, nawet przytyć parę kilo. To nie oznacza przecież, że jesteś osobą bezwartościową. 3. Nie krytykuj siebie Samokrytyka sprawia, że chcesz być doskonała. To niemożliwe i prowadzi jedynie do frustracji i zachowań autodestrukcyjnych (objadanie się, narkotyki, alkohol). Pogódź się z faktem, że nikt nie jest idealny. Życie ze sobą może być jednak wspaniałe. Możesz budzić się i czuć radość, że spędzisz ze sobą kolejny dzień. Kiedy już pokochasz samą siebie, to automatycznie pozwolisz ujawnić się temu co w tobie najlepsze. 4. Sprawiaj sobie frajdę Będąc w restauracji, zamów to na co masz ochotę, bez względu na cenę, kalorie itp. Kup sobie czasem modny ciuszek, perfumy. Wybierz się do kina lub teatru. Zrób sobie koszyk niespodzianek: na karteczkach wypisz drobiazgi, które sprawiają ci przyjemność, np. obiad z przyjaciółką, czekolada z orzechami, długa kąpiel. Co rano wylosuj jedną i ... zrealizuj to.! 5. Naucz się przyjmować komplementy Zwróć uwagę jak reagujesz gdy inni próbują ci ofiarować miłość, sympatię lub akceptację. Sceptycznie? Jeśli tak, następnym razem spróbuj zachować się inaczej. Jeśli koleżanka powie ci, że masz ładną sukienkę, to nie odpowiadaj, że jest stara i z lumpeksu, tylko podziękuj jej za komplement. 6. Przestań ciągle porównywać się z innymi Każdy z nas jest jedyny, niepowtarzalny, indywidualny. Porównywanie się z innymi wpędzi cię tylko w kompleksy- zawsze znajdzie się ktoś lepszy od ciebie, mądrzejszy, ładniejszy. Jeśli czujesz się np. za gruba, zapisz się na zajęcia fitnessu albo idź do dietetyczki. W ten sposób podniesiesz swoją samoocenę. 7. Czerp radość z seksu Zrozum, że twoja satysfakcja jest tak samo ważna jak partnera. Tylko wtedy, gdy sama poczujesz się zaspokojona możesz dać przyjemność drugiej osobie. 8. Szanuj się Nie pozwól ludziom źle cię traktować, bo stracisz szacunek dla samej siebie. Jeśli nie wiesz jak być asertywną, przeczytaj poradnik albo zapisz się na kurs. 9. Zajmuj się swoim ciałem Poczytaj literaturę na temat dietetyki. Wybierz optymalny sposób odżywiania dla utrzymania wysokiego poziomu energii. Zrób rozeznanie w różnego rodzaju formach fitnessu: jakie ćwiczenia sprawiają ci najwięcej radości? Dbaj o ciało i wygląd - ładnie się ubieraj, odwiedzaj fryzjera i kosmetyczkę. Staraj się porządnie wysypiać przynajmniej 7 godzin. 10. Pracuj z lustrem Patrz sobie w oczy jak najczęściej. Niech twoja miłość do siebie rośnie! Wyrażaj ją regularnie. Patrząc w lusterko, rozgrzeszaj się ze swoich błędów. Choć raz dziennie powtórz: „Kocham cię, naprawdę cię kocham”. 11. Bądź dla siebie dobra A także łagodna, uprzejma i cierpliwa. Myśl dobrze o sobie. Traktuj siebie tak, jakbyś traktowała swoją najlepszą przyjaciółkę. Znajdź w głowie obraz, który sprawia ci radość, i kiedy tylko zauważysz, że zbierają się czarne chmury, przełącz myśli na przyjemne. 12. Pochwal siebie Krytyka podcina skrzydła, pochwała wznosi. Dlatego jak najczęściej chwal siebie za najdrobniejsze osiągnięcia. Mów sobie często, jak świetnie dajesz sobie radę. Rozpocznij od drobnych rzeczy. Udało ci się coś co wydawało się trudne? Powiedz sobie, że jesteś wspaniała. Jeżeli zrobisz to raz, to nie przyniesie to żadnych korzyści. Powtarzaj to sobie za każdym razem, przynajmniej przez minutę. Gdy coś się nie uda nie myśl o sobie jak o nieudaczniku, bo następnym razem w ogóle nie podejmiesz wyzwania. Raczej zastanów się, jak to poprawić i pogratuluj sobie pomysłu. 13. Od czasu do czasu popełnij błąd Bądź tolerancyjna wobec swoich ułomności. Nie walcz z nimi na siłę. Daj sobie prawo do bycia niedoskonałą. Pomyłki zdarzają się przecież każdemu! Nie musisz być idealna pod każdym względem. Najważniejsze, że potrafisz wyciągnąć pozytywne wnioski na przyszłość. Polkom brakuje samoakceptacji. Najbardziej nie mogą się pogodzić z kształtem swojego brzucha, nóg i nosa Badania przeprowadzone na zlecenie WHO pokazują, że co najmniej 90 proc. młodych Polek narzeka na swój wygląd, a jedynie 5 proc. ankietowanych w pełni akceptuje swoje ciało i dobrze czuje się nago. Najczęstszym powodem kompleksów jest kształt brzucha i dodatkowe kilogramy. Zdaniem dr Katarzyny Jasiewicz w większości przypadków taka postawa wynika z niskiego poczucia własnej wartości pielęgnowanego od pokoleń. Źródło: miesięcznik "Zdrowie" Ewa Anna Baryłkiewicz - artykuł pochodzi z miesięcznika "Zdrowie" | Konsultacja: Sylwia Łącka z Centrum Pomocy Psychologicznej i Rozwoju Osobistego FENIX w Warszawie
Jak zrobić sobie dobrze? Środa. Tuż przed południem. Pakuję gitarę, wsiadam do samochodu i jadę pod szkołę gdzie Bartuś ma w-f. Zabieram Bartka jedziemy pod naszą szkołę. Bartuś zostawia plecak, zabiera gitarę i idzie na lekcje muzyki. Ja 10 min. czekam na Igorka. Zabieram Małego i jedziemy na szybkie zakupy. Mamy 40 min. Tyle trwa lekcja Bartusia. Zakupy zrobione. Wracamy. Igorek przesiada się z samochodu na rower, który stał pod szkołą. Jedzie do domu. Ja kilka minut czekam na starszego syna. Bartuś po chwili wsiada do samochodu. Jedziemy pod wcześniej wspomnianą szkołę, bo tam przecież stoi rower. Bartuś wysiada, a ja z gitarą i plecakami chłopaków jadę do domu. Tak sobie zrobiłam dobrze. Zgodziłam się na to, aby Bartuś chodził na dodatkowe zajęcia z muzyki tuż po szkole. Myślałam – ok, wszystko załatwi jednym blokiem i środowe popołudnia będziemy mieć wolne. Miało być wygodnie i prosto, ale… Nie przewidziałam, że tego dnia mój syn będzie miał tak ciężki plecak, że o zabraniu dodatkowo gitary nie będzie chciał słyszeć. Gitarę muszę dowozić. Nie skojarzyłam, że ostatnia lekcja tego dnia to w-f, a to oznacza inną szkołę. Czyli aby Bartuś mógł punktualnie rozpocząć zajęcia, to ja muszę go dowieźć na zajęcia. W efekcie dowożę gitarę do Bartka, Bartka do nauczyciela, a na koniec Bartka do roweru. 😉 Chyba że postanowię procedurę jeszcze bardziej skomplikować i tak jak wczoraj, włączyć w to jeszcze Igorka i zakupy. I tak w każdą środę. Do końca niedawno rozpoczętego nowego roku szkolnego. Tak sobie zrobiłam dobrze! 😉
jak zrobić samemu sobie dobrze